Nowy rok w mObywatelu. Od Sylwestra aplikacja sama nas poprowadzi przez urzędy

Koniec z nerwowym przeszukiwaniem rządowych stron i zastanawianiem się, jaki wniosek wysłać do konkretnego urzędu. Już 31 grudnia w aplikacji mObywatel pojawi się nowa funkcja – wirtualny asystent, który ma być kimś w rodzaju osobistego przewodnika po administracji. Choć brzmi to jak kolejny bot, ministerstwo zapewnia: to narzędzie do konkretnych zadań, które nie będzie nas mamić „halucynacjami” typowymi dla popularnych czatów.

Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski postawił sprawę jasno: to nie jest kolejny ChatGPT do luźnych rozmów o pogodzie. Nowe rozwiązanie, które od Sylwestra trafi do wszystkich użytkowników, ma przede wszystkim skrócić czas, jaki marnujemy na „klikanie” po aplikacji. Jeśli chcemy zarejestrować samochód, a nie wiemy jak, bot nie tylko nam to wyjaśni, ale od razu podrzuci link do odpowiedniego formularza. Co ważne dla osób dbających o prywatność, asystent nie widzi naszych danych – nie sprawdzi za nas liczby punktów karnych, ale precyzyjnie wskaże palcem miejsce, w którym sami to zrobimy.

Dowód w smartfonie otworzy drzwi w Europie

To jednak tylko przystawka do zmian, które czekają nas w najbliższych kilkunastu miesiącach. Prawdziwym przełomem będzie rok 2026, kiedy mObywatel stanie się tzw. europejskim portfelem tożsamości. W praktyce oznacza to, że nasz cyfrowy dokument będzie traktowany na równi z plastikowym dowodem w całej Unii Europejskiej.

Już wkrótce z mObywatelem w kieszeni przejdziemy kontrolę na lotnisku w strefie Schengen, a nawet założymy konto w banku w Portugalii czy Niemczech bez wychodzenia z domu. Resort cyfryzacji chce, by polskie firmy były jednymi z pierwszych, które wykorzystają ten system, umożliwiając np. zdalny zakup auta czy podpisanie umowy ubezpieczeniowej z kimś na drugim końcu kontynentu. Wszystko dzięki cyfrowym podpisom, które już teraz przechodzą testy.

Koniec z płaceniem za e-dzienniczek?

Ministerstwo planuje też mocne uderzenie w codzienne problemy Polaków. Krzysztof Gawkowski, wicepremier i szef resortu, zapowiada, że mObywatel ma stać się konkurencją dla komercyjnych e-dzienniczków. Chodzi o to, by rodzice mogli sprawdzać oceny i frekwencję dzieci w rządowej aplikacji, co pozwoliłoby szkołom i opiekunom uniknąć opłat za dostęp do takich systemów.

W planach jest też coś, na co wielu czeka z największą niecierpliwością: e-rejestracja do lekarza. Jeśli system zadziała, ma on szansę rozładować kolejki w przychodniach i sprawić, że terminy zwolnione przez innych pacjentów będą natychmiast wracać do puli. To jednak perspektywa lat 2026–2027. Na razie resort skupia się na tym, byśmy od 1 stycznia mogli sprawniej załatwiać sprawy urzędowe, siedząc wygodnie na kanapie, zamiast odbijać się od urzędowych okienek.

Dyskusja