Era sztucznej inteligencji: Amerykanie korzystają coraz chętniej, ale ufają coraz mniej

flaga USA

Najnowszy sondaż Quinnipiac University rzuca nowe światło na naszą relację z technologią. Choć sztuczna inteligencja (AI) błyskawicznie zadomowiła się w naszych domach i biurach, Amerykanie patrzą na nią z rosnącym sceptycyzmem. Aż 7 na 10 badanych spodziewa się, że algorytmy doprowadzą do redukcji miejsc pracy, a największymi pesymistami okazują się przedstawiciele pokolenia Z. Mimo że AI pomaga nam pisać teksty i analizować dane, zaufanie do generowanych przez nią treści pozostaje na alarmująco niskim poziomie.

Używamy, ale nie ufamy

Statystyki nie kłamią: bariera wejścia dla AI niemal przestała istnieć. Od kwietnia 2025 roku liczba osób wykorzystujących te narzędzia do researchu skoczyła z 37 do 51 proc. Coraz częściej delegujemy maszynom pisanie tekstów, analizę danych czy tworzenie grafik. Co ciekawe, tylko 27 proc. Amerykanów deklaruje, że nigdy nie miało kontaktu z AI – to wyraźny spadek w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Paradoks polega jednak na tym, że wzrost popularności nie idzie w parze z wiarygodnością. Zaledwie 21 proc. respondentów ufa informacjom podawanym przez algorytmy. Dr Chetan Jaiswal z Quinnipiac University zauważa, że przyjmujemy nową technologię z głębokim wahaniem. Wykorzystujemy ją jako narzędzie pomocnicze, ale wciąż boimy się jej bezkrytycznie zawierzyć.

Strach przed pustym biurkiem

Największe emocje budzi jednak rynek pracy. Obawa o to, że sztuczna inteligencja „ukradnie” etaty, stała się powszechna – wierzy w to już 70 proc. społeczeństwa. Co najbardziej uderza w raporcie, to postawa najmłodszych pracowników. Wśród pokolenia Z pesymizm zawodowy sięga aż 81 proc., mimo że jest to grupa najbardziej biegła w obsłudze nowych narzędzi.

Interesujące jest zjawisko, które badacze nazywają „odsuwaniem zagrożenia od siebie”. Choć większość Amerykanów spodziewa się rynkowego tąpnięcia, tylko 30 proc. realnie obawia się, że to właśnie ich stanowisko stanie się zbędne. Wygląda na to, że chętniej wieszczymy ogólny kryzys, niż wyobrażamy sobie siebie w roli ofiar technologicznej rewolucji.

Granica ludzkiej kontroli

Badanie pokazuje wyraźne „czerwone linie”, których Amerykanie nie chcą przekraczać. Jedną z nich jest opieka zdrowotna. Nawet gdyby udowodniono, że algorytm bezbłędnie diagnozuje choroby, 81 proc. badanych wciąż domaga się nadzoru lekarza-człowieka. Podobnie sytuacja wygląda w wojsku – ponad połowa społeczeństwa sprzeciwia się oddaniu AI kontroli nad wybieraniem celów militarnych.

Rosnący opór dotyczy także fizycznej obecności technologii. Większość Amerykanów nie chce w swoim sąsiedztwie centrów danych AI, obawiając się wzrostu cen prądu, hałasu i nadmiernego zużycia wody. Społeczeństwo domaga się również twardszych regulacji – 74 proc. respondentów uważa, że rząd robi zbyt mało, by kontrolować rozwój algorytmów. Czy tempo zmian nie stało się po prostu zbyt szybkie dla naszej percepcji i poczucia bezpieczeństwa? Wszystko wskazuje na to, że miesiąc miodowy z AI dobiegł końca, a zaczęła się era twardych pytań o odpowiedzialność.

Dyskusja